CSRG

CENTRALNA STACJA RATOWNICTWA GÓRNICZEGO S.A. W BYTOMIU

Z ŻYCIA CSRG S.A.

Z ŻYCIA CSRG S.A.

Penetracja miejsca katastrofy w CSM Stonawa – z udziałem CSRG w sztabie akcji.

Źródło: PAP

W ciągu najbliższych dwóch tygodni czescy ratownicy górniczy mają spenetrować rejon katastrofy w kopalni CSM Stonawa, gdzie w grudniu ub. roku wybuch metanu zabił 13 górników. W sztabie akcji będzie przedstawiciel polskiej Centralnej Stacji Ratownictwa Górniczego (CSRG).

Pod ziemią wciąż znajdują się ciała 9 polskich górników, którzy stracili życie w wyniku grudniowej katastrofy. Rejon wybuchu został odcięty od pozostałych wyrobisk specjalnymi tamami ze względu na panujące tam warunki – pożar, wysoką temperaturę i niebezpieczne stężenie gazów. Obecnie, gdy niebezpieczeństwo minęło, trwają przygotowania do penetracji miejsca katastrofy.

„Strona czeska zapoznała nas ze stanem przygotowań oraz wstępnym planem wejścia w ten rejon, co – jak zakładamy – powinno nastąpić w ciągu najbliższych dwóch tygodni. Akcję przeprowadzą ratownicy czescy, ustaliliśmy natomiast, że w jej kierownictwie znajdzie się przedstawiciel naszej stacji” – poinformował we wtorek PAP prezes Centralnej Stacji Ratownictwa Górniczego w Bytomiu, dr inż. Piotr Buchwald.

Bytomska CSRG to wiodąca instytucja w polskim systemie ratownictwa górniczego, dysponująca specjalistycznym sprzętem i własną kadrą świetnie wyszkolonych ratowników górniczych. Ratownicy z tej stacji brali udział w akcji po grudniowej katastrofie w czeskiej kopalni, a szef CSRG Piotr Buchwald, obok przedstawicieli Wyższego Urzędu Górniczego, uczestniczył w wielu rozmowach ze stroną czeską w ramach toczącego się postępowania powypadkowego.

Prawdopodobnie właśnie dr inż. Buchwald będzie polskim przedstawicielem w czeskim sztabie akcji ratowniczej, kiedy podjęta zostanie próba wejścia w rejon katastrofy. „Jestem gotów służyć swoją wiedzą i doświadczeniem, ażeby w sposób bezpieczny przeprowadzić powyższą akcję” – powiedział prezes stacji.

Szczegóły planowanej akcji przedstawiciele kopalni mają przedstawić opinii publicznej podczas zaplanowanej na środę konferencji prasowej w Stonawie.

Jak ocenił w rozmowie z PAP prezes Buchwald, czeskie służby precyzyjnie zaplanowały swoje działania. W akcji, podzielonej wstępnie na cztery etapy, ma brać udział po sześć zastępów ratowniczych na każdej zmianie, czyli 30 ratowników. Wcześniej m.in. odwiercono specjalne otwory, by spuścić wypełniającą część wyrobiska wodę, która mogłaby utrudniać penetrację.

Zgodnie z założeniami , w pierwszym etapie po otwarciu tam, odgradzających rejon katastrofy od pozostałych wyrobisk, ratownicy mieliby jedynie spenetrować chodniki. Następnie, jeżeli pozwolą na to warunki, weszliby po znajdujące się tam zwłoki górników. Prawdopodobnie ciała pięciu ofiar znajdują się w ślepym chodniku ok. 200 metrów od tamy, natomiast cztery inny ofiary powinny znajdować się bliżej czoła ściany wydobywczej. Ze względu na możliwe zniszczenia w tym rejonie, ratownicy prawdopodobnie dojdą tam okrężną drogą, co może wydłużyć czas dotarcia w ten rejon o około pół godziny.

W kolejnych etapach akcji, już po wydobyciu zwłok górników na powierzchnię, planowane są działania służące zabezpieczeniu rejonu katastrofy, a także decyzje dotyczące m.in. sposobu jego późniejszej wentylacji. „W mojej ocenie przygotowany przez stronę czeską plan jest dobrze przygotowany” – podsumował prezes Buchwald.

Ze względu na trudne warunki – podziemny pożar, wysoką temperaturę i niebezpieczne stężenie gazów – pod koniec grudnia ub. roku rejon katastrofy został odizolowany od pozostałych wyrobisk specjalnymi tamami. Jak wówczas podkreślano, będzie tam można wejść dopiero po całkowitym wygaśnięciu pożaru i ustabilizowaniu sytuacji, na zasadach akcji ratowniczej. Specjaliści szacowali wcześniej, że na możliwość wejścia w otamowany rejon trzeba będzie czekać co najmniej kilka tygodni, a maksymalnie – pół roku.

Jeżeli uda się przeprowadzić rekonesans w rejonie katastrofy, a następnie wydobyć na powierzchnię zwłoki wszystkich ofiar wypadku, w perspektywie możliwe będą także oględziny miejsca katastrofy, z udziałem ekspertów nadzoru górniczego. Wizja lokalna może być kluczowa dla wyjaśnienia przyczyn tego zdarzenia. Przed oględzinami nie można wykluczyć żadnej hipotezy – zarówno przyczyn naturalnych, jak i ludzkich błędów – oceniali wcześniej eksperci nadzoru górniczego.

Specjaliści zwracali uwagę na bardzo gwałtowny charakter wypadku, co może świadczyć o nagłym wypływie dużej ilości metanu do wyrobisk, w których znajdowali się górnicy. Mogło się tak zdarzyć, gdyby w tzw. zrobach, czyli miejscach po eksploatacji węgla (niewidocznych dla górników), gdzie w sposób naturalny może gromadzić się metan, doszło do tzw. zawału stropu zasadniczego – oberwania się dużej partii warstw skalnych, które spadając na pustki poeksploatacyjne (zroby), wypchnęły zgromadzony tam gaz do czynnych wyrobisk. Nie można wykluczyć, że po takim zawale nastąpiło wypchnięcie dużej ilości metanu ze zrobów w przekrój czynnych wyrobisk. Eksperci będą musieli także ustalić, skąd pochodziła iskra, która zapaliła uwolniony gaz.

Niezależnie od postępowania nadzoru górniczego, przyczyny katastrofy wyjaśnia prokuratura. W styczniu br. polscy i czescy śledczy podpisali międzynarodową umowę o powołaniu wspólnego zespołu dochodzeniowego w sprawie katastrofy. W jego skład wchodzą prokuratorzy i policjanci z obu krajów. Choć w obu państwach toczą się odrębne postępowania, wspólny zespół ma usprawnić wymianę materiału dowodowego i zapobiegać dublowaniu czynności. Dzięki niemu nie będzie też konieczności współpracy na podstawie międzynarodowej pomocy prawnej.

Wszczęte przez Prokuraturę Okręgową w Gliwicach postępowanie dotyczy „nieumyślnego sprowadzenia niebezpieczeństwa zdarzenia w postaci pożaru oraz gwałtownego wyzwolenia energii związanego z wybuchem metanu, zagrażającego życiu i zdrowiu wielu osób, w tym kilkunastu obywateli RP, którego następstwem była śmierć co najmniej 12 obywateli RP, do którego doszło wskutek niedopełnienia obowiązków przez osoby odpowiedzialne za bezpieczeństwo i higienę pracy”. Niezależne postępowanie prowadzi czeska prokuratura. Polskie śledztwo zostało powierzone do prowadzenia Wydziałowi Kryminalnemu Komendy Wojewódzkiej Policji w Katowicach.

Do wypadku w czeskiej kopalni CSM Stonawa w Stonawie koło Karwiny doszło 20 grudnia 2018 r. po południu. W wyniku zapalenia i wybuchu metanu ponad 800 m pod ziemią zginęło 13 górników, w tym 12 Polaków. Ciało jednej z ofiar wydobyto krótko po tragedii, a zwłoki trzech kolejnych górników – 23 grudnia.(PAP)

autor: Marek Błoński

Wróć na górę

najnowsze

18 kwietnia 2019

Życzenia – Wielkanoc 2019

    Życzenia zdrowych, pogodnych Świąt Wielkanocnych, pełnych wiary, nadziei i miłości. Z nutą radosnego, wiosennego nastroju, serdecznych spotkań w gronie rodziny...

Więcej

18 kwietnia 2019

Wspólne ćwiczenia z Austriakami i Niemcami.

          Zarząd Centralnej Stacji Ratownictwa Górniczego S.A. na czele z Prezesem Zarządu dr. inż. Piotrem Buchwaldem, spotkał...

Więcej

18 kwietnia 2019

Akcja przeciwpożarowa w Zakładzie Górniczym „Sobieski”

          Dzisiaj o godz. 0.37 dyspozytor Centralnej Stacji Ratownictwa Górniczego S.A. otrzymał zgłoszenie o akcji przeciwpożarowej w Zakładzie...

Więcej